TV Podhale
facebook
5.29
5.24
5.55
5.44

Aktualności

WIZYTA SAMOCHODU, KTÓRYM PONOĆ JEŹDZIŁ SAM MIECZYSŁAW FOGG.

Data dodania: 25 maj 2019, Sobota / Ilość wyświtleń: 273

Podobno tym samochodem jeździł sam Mieczysław Fogg, właściwie Mieczysław Fogiel - polski piosenkarz śpiewający barytonem lirycznym, którego kariera artystyczna rozpoczęła się w okresie międzywojennym i trwała przez kilka dziesięcioleci po zakończeniu II wojny światowej. Dzisiaj właścicielem tego cudeńka jest pan Franciszek Wołek z Myślenic, w którego kolekcji jest dzisiaj pięć zabytkowych samochodów. Tym zabytkiem ze zdjęcia jest Renault Celtaquatre z 1934r.

Jeden z najpopularniejszych polskich piosenkarzy był bez wątpienia człowiekiem zamożnym, dlatego też w latach 30-tych mógł sobie pozwolić nie tylko na zakup, ale też eksploatację prywatnego samochodu. Pensja robotnika wynosiła wtedy 80-120 zł, pracownika umysłowego 200-400, generała lub prezesa dużej firmy powyżej 1.000, ministra ustawowo 2.000. W tych warunkach litr benzyny kosztował 40-80 groszy (zależnie od odległości od karpackiego zagłębia naftowego: najtaniej było w okolicach Drohobycza, najdrożej w Wilnie), Polski Fiat 508 5.400 zł, składany w Polsce Chevrolet Master Sedan z 6-cylindrowym silnikiem 3,5 litrowym 7.640 zł, a bohater dzisiejszego wpisu 6.450 zł. Auto ważyło 1.150 kg, co w kontekście kosztów jest o tyle ważne, że obowiązująca od 1931r. opłata na Państwowy Fundusz Drogowy, będąca w istocie podatkiem drogowym, była obliczana właśnie od masy własnej: początkowo dla pojazdów osobowych wynosiła aż 40 zł rocznie od każdych rozpoczętych 100 kg, co dla Renault oznaczało 480 zł. Po dwóch latach opłaty obniżono z 40 na 15 zł za każde 100 kg. Teraz za Celtaquatre wystarczyło zapłacić "zaledwie" 180 zł rocznie, a polski automobilizm zaczął się odradzać. Tempo jego rozwoju pozostało jednak ślimacze: jak podawał dwutygodnik "Auto", liczba samochodów osobowych zarejestrowanych w Polsce wynosiła w 1931r. 19.887 sztuk, w 1933r. spadła do 11.672, by w kolejnym roku wzrosnąć do 14.151.

Stos pucharów zdobytych przez pana Franciszka i jego brązowe Renault jest imponujący: są tutaj trofea z niezliczonych imprez krajowych (w Myślenicach pan Franciszek sam je organizuje, za co dostaje od miasta wiele podziękowań i wyróżnień), a także z Ukrainy (Grand Prix Leopolis), Rosji, a nawet Francji (druga nagroda na zlocie w Montrésor w 2016r., urządzonym w pięknym zamku własności Jana Potockiego).

W porównaniu z takim zabytkiem nasza firmowa Łada, a raczej VAZ 2103 wygląda ultranowocześnie. To pan Franciszek pierwszy zagaił rozmowę, jak mawia jego przeurocza małżonka - nigdy nie odpuszcza możliwości rozmowy z innymi pasjonatami starych samochodów. Panie Franciszku - za wizytę w naszej firmie serdecznie dziękujemy!!! Przy okazji wyszło na jaw, że pan Franciszek był mistrzem zawodu naszego kierownika warsztatu Mariusza Szewczyka, który zdobywał wiedzę i pierwsze doświadczenia właśnie w ZSTE w Myślenichach. Ależ ten świat mały :)

Źródło: https://automobilownia.pl/przejazdzka-po-godzinach-un-peu-demode/
Osób online: 1